reklama
Reklama


Reklama




Reklama


Media w regionie

PROGRAMY TV POLICE


INFOPOLICE - 14.02


TELETYDZIEŃ - 17.02

RATOWNICTWO GÓRSKIE - TEMAT (GÓRSKA) RZEKA


Płatne akcje ratownicze w górach to temat od dawna budzący wiele kontrowersji. Niemal za każdym razem, gdy w góry ruszają ratownicy, a akcja ta spowodowana jest niewłaściwym zachowaniem lub złym przygotowaniem turystów, słychać głosy wprowadzenia opłat za górskie akcje ratunkowe. Coraz częściej pojawiają się pomysły, by wzorem państw europejskich wprowadzić ubezpieczenie obejmujące ratownictwo górskie, a tych którzy postanowili zaoszczędzić na polisie- obciążyć kosztami niesionej pomocy. Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się całkiem sensowny. Ale czy na pewno w ten sposób jest finansowane ratownictwo górskie w  krajach europejskich?


reklama

Każdego roku Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe czy tatrzański odłam – TOPR, podejmuje setki akcji poszukiwawczych i ratunkowych. Wiele z nich wymaga użycia śmigłowca, co wiąże się ze sporymi kosztami. Oprócz pechowców, którzy ulegli wypadkowi, zdarzają się też tacy, którzy pod wpływem alkoholu postanawiają zwiedzić wyższe partie górskie, czy tacy którzy zamawiają „górską taksówkę”. Według wielu sondaży, ponad 80% społeczeństwa uważa, że miłośnicy górskich wędrówek nie powinni być ratowani za fundusze  państwowe.

Jednakże ratownictwo górskie jest integralną częścią systemu ratownictwa w Polsce. Nie ma więc znaczenia czy nasze pieniądze zostaną przeznaczone na  pogotowie, policje, straż pożarną czy budzące tyle kontrowersji ratownictwo górskie. W rzeczywistości za wszystko płacą podatnicy.

Spójrzmy na to wszystko z perspektywy statystycznego Kowalskiego. Może go "boleć”, że musi zapłacić za przelot śmigłowcem człowieka, który w lipcu wybrał się w sandałach na Rysy i na zalegającym śniegu pośliznął się i spadł. Równie dobrze, może mu nie pasować to, że z jego podatków pokryte są koszty akcji ratunkowej kierowcy, który wyprzedzał „na trzeciego” i spowodował zderzenie czołowe. Koszty takiej akcji mogą być zbliżone, jaka jest więc różnica dla statystycznego Kowalskiego? Czy wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń nie byłoby przypadkiem płaceniem po raz drugi za coś, za co i tak płacimy, odprowadzając podatki?

Często w komentarzach pod artykułami o wypadkach można przeczytać opinie tak zwanych miłośników gór: „pewnie miał złe buty”, „w górach trzeba myśleć”, „warszawka się zjechała i od razu TOPR ma co robić”, „góry dla pokornych”, „kasy miał, sprzętu kupił, mózgu zapomniał”. I się człowiek zastanawia, czy Ci, głoszący te mądrości naprawdę wierzą, że nic im się nie przydarzy? Bo w górach myślą, bo mają pokorę, bo mają solidne buty… . Wypadek może zdarzyć się każdemu. Nie ma znaczenia czy to w górach, czy idąc ulicami rodzimego miasta. Dopóki zdarzenie dosięga nas w otoczeniu miast, sprawa jest prosta, przyjeżdża karetka, odpowiedni personel udziela nam pomocy, ewentualnie zostajemy odwiezieni do szpitala. Taka sama sytuacja znacznie się komplikuje, jeśli wydarzy się to w górach. Owa karetka na szczyty nie wjedzie, nie dotrze nawet do większości dolin górskich. Idąc w góry, miejmy świadomość, że wypadek może się zdarzyć każdemu, a wcześniej napisane mądrości to przeszłość, teraz liczy się nasze zdrowie i życie, tu i teraz.


Przyjmijmy wersję, że wysłuchano głosu większości i każdy płaci za „swoje”. Żeby bardziej zobrazować czekające na nas „przeszkody”, stwórzmy scenkę sytuacyjną. Ubezpieczony w pełni przygotowany turysta poszedł na wcześniej wspomniane Rysy i w partiach szczytowych skręcił nogę. Uszkodzony staw uniemożliwia bezpieczne zejście. Dzwoni po TOPR, który udziela mu pomocy z pokładu śmigłowca. Po tatrzańskich wojażach zgłasza się On po ubezpieczenie i sytuacje w jakich się znajduje mogą być bardzo różne. Całkiem możliwe, że jego ubezpieczenie w pełni pokrywa koszty akcji ratunkowej. Możliwe, że nie pokryje one całości kosztów, bo wcześniej wspomniany turysta ubezpieczył się na zbyt małą kwotę. A możliwe, że całość będzie musiał zapłacić, bo na ostatniej stronie umowy, na dole, małym druczkiem dopisano: "dotknięcie łańcucha to nie turystyka górska a wspinaczka".

Firmy ubezpieczeniowe mają jeden cel. Zarobić. Fundusze z wprowadzonych ubezpieczeń, zasilą konta tychże firm, a nie GOPR-u czy TOPR-u  i zrzeszonych tam ratowników, którzy niejednokrotnie z narażeniem własnego życia ratują turystów. Czy warto więc zwiększać zyski i tak dobrze już prosperujących firm ubezpieczeniowych? Czy lepiej cieszyć się z widoków górskich, wiedząc że w razie nieszczęścia jakie może nas spotkać, Nasze konstytucyjne prawo zapewnia nam „darmową” pomoc wykwalifikowanego personelu.

Kwestią, która najbardziej mnie ciekawi jest to, że temat ubezpieczeń bardzo rzadko jest poruszany przez samych ratowników.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment wypowiedzi Jana Krzysztofa - naczelnika TOPR, zamieszczonego na łamach pisma „Taternik”. "(...)przywoływany często przykład Słowacji nie jest do końca poparty wiedzą. Wpływy z odpłatności za akcje ratownicze na Słowacji (poza śmigłowcem funkcjonującym tam na innych zasadach w ramach Pogotowia lotniczego) nigdy nie przekroczyły 8 procent budżetu. To proporcjonalnie są mniejsze środki niż pozyskiwane przez TOPR w ramach 15 procent z biletów wstępu do TPN.”

TOPR ma kilka źródeł finansowania. Są to doskonale znane wpływy z podatków oraz z biletów wstępu do TPN, ale są jeszcze dofinansowania z 1% (TOPR działa jako Fundacja Ratownictwa Tatrzańskiego) oraz wsparcie sponsorów. Może jeśli sami ratownicy nie poruszają tego tematu, to po prostu jest dobrze tak jak jest?

Idąc w góry zdecydowanie wolę cieszyć się widokami, wiedząc że jeśli zdarzy mi się wypadek,  w gotowości czeka zespół ludzi spod znaku „błękitnego krzyża”, którzy przyjdą z pomocą za tą pozorną „darmochę”. Bo nie chodzi teraz o „krupówkowicza”, który po wychyleniu kilku jasnych pełnych postanowił ruszyć zdobywać górskie szczyty. Tu chodzi o każdego z Nas, o Ciebie czy o mnie. Bo czy nie lepiej jest wędrować ze spokojną głową, niż zastanawiając się co jeszcze zostało ukryte na ostatniej stronie umowy ubezpieczeniowej?

Artur Sałagan

Powered by Web Agency
 






REKLAMA
Reklama


WARTO PRZECZYTAĆ

News image

Dzieci mobilnie (nie)świadome

News image

Nie idź w dym w paleniu byle czym

News image

Odzyskaj swoje pieniądze z funduszy i polisolokaty

News image

Nikt nie ma prawa żądać w zastaw twojego dowodu osobistego


REKLAMA

sprzedaż wynajem

od do

od do




reklama
Reklama


NOWOŚCI NA FORUM

 1 Wirtualne Police i okolice - forum dyskusyjne